Matura

Pewna młoda matka (z zawodu nauczycielka) zapytała mnie pewnego razu, czy przeprowadzam również test na inteligencję, ponieważ chciała wiedzieć, czy jej syn może zdać egzamin. Chciała odpowiednio wcześnie zacząć go do tego przygotowywać. Kiedy usłyszałam, że chłopiec ma dopiero cztery lata, było jasne, na jaki stres i napięcie matka ta naraża samą siebie i syna. Troska i strach przed tym, że dziecko nie zostanie odpowiednio przygotowane lub że mu zaszkodzimy, przewijają się przez wszystkie sytuacje życia i sprawiają, że rodzice stają się „sługami ideałów”, co jest postulowane w niektórych książkach. Wielu rodziców, niestety, z tego powodu trwa uparcie w skłóconym i rozbitym małżeństwie, ponieważ nie chce zaszkodzić swoim dzieciom, rozstając się z partnerem. W ten właśnie sposób „poświęcają” swoje prawo do własnego szczęścia. Tym bardziej są zrozpaczeni, kiedy zachowanie ich dzieci staje się problemem. Cały świat tych rodziców jest zrujnowany. Można zrozumieć ich ogromne rozczarowanie, kiedy ich wszystkie wysiłki i rezygnacja z własnych pragnień nie przyniosły oczekiwanego rezultatu.

Wychowywanie dzieci

Ale są również takie pary, dla których – wbrew wciąż jeszcze utartemu w społeczeństwie podziałowi ról – „słuszne” jest to, że ojciec przejmuje zadanie wychowania dziecka, podczas gdy matka pracuje w swoim zawodzie, albo dlatego że ojciec właśnie jest bezrobotny. U naszych dzieci to, co „właściwe”, jest tak samo różne, w zależności od predyspozycji i potrzeb: dla jednego dziecka najważniejsze może być to, by jego matka była wciąż przy nim, inne zaś stosunkowo wcześnie samo z siebie bardziej interesuje się uzyskaniem samodzielności i niezależności. Chodzi więc o to, by między rodzicami i dziećmi wypróbowywać wciąż – w zależności od poziomu rozwoju dziecka – „nowe kroki taneczne”, aby obie strony harmonizowały ze sobą, a ich taniec, dzięki nowym wariacjom, stawał się coraz bardziej urozmaicony. Poczucie winy może mieć jednak głębsze przyczyny, częściowo zepchnięte do podświadomości.

Kochający i zatroskani rodzice

Tym bardziej zastanawialiśmy się, jak mogło dojść do tak dramatycznych przeżyć Ani. Kiedy rodzice przypomnieli sobie swoje dzieciństwo, okazało się, że matka Ani, jako nieślubne dziecko, była często ukrywana przez własną matkę i musiała przeżywać straszliwe lęki, że zostanie zapomniana w swojej kryjówce. Ale nigdy nie odważyła się krzyknąć lub rozzłościć, ponieważ obawiała się, że matka zostawi ją gdzieś na zawsze. Matka Ani przypomniała sobie w trakcie terapii wiele przeżyć i sytuacji, kiedy to godzinami była pozostawiana sama sobie, niekiedy nawet zamykana na klucz w osobnym pomieszczeniu. Jej matka krzyczała na nią i biła na oślep, jeśli dziewczynka zaczynała płakać, ponieważ obawiała się, że sąsiedzi odkryją „tego bachora”. Dzięki otwarciu tych starych ran matka Ani uświadomiła sobie z przerażeniem, że również ona bardzo skrzywdziła swoją córkę, choć właśnie tego chciała uniknąć. W dalszym ciągu terapii matka i córka mogły wspólnie wylewać swoje łzy, co zrodziło między nimi nowe, głębsze więzi.

Zakupy

Oczywiście, nie chcę przez to powiedzieć, że rodzice muszą kupować dziecku wszystko, na co ono ma ochotę – wręcz przeciwnie! Bardzo pomocne jest wspólne oglądanie z dzieckiem reklamy i rozmowa z nim na temat trików, mających na celu zwiększenie sprzedaży danego produktu.
U małych dzieci chodzi przede wszystkim o kuszące słodycze, u starszych zaś – o zabawki, markowe ubrania i oprogramowanie. Jednocześnie dorośli, zwłaszcza rodzice, powinni zastanowić się nad tym, jaką wartość mają dla nich dobra materialne. Może „osiągają” od czasu do czasu szczęście, kupując na kredyt, a więc za pieniądze, których nie mają, dobra mające im dać poczucie zadowolenia? A może „kradną” swoim dzieciom czas, w którym zarabiają pieniądze, nawet jeśli nie potrzebują ich już do normalnego życia? Nie mam tutaj na myśli pracy zawodowej, wykonywanej z radością, bowiem wtedy przekazujemy dzieciom coś niezwykle ważnego: że praca może sprawiać przyjemność. Chodzi mi o tę pracę, dzięki której chcemy wejść w posiadanie jeszcze większego – i często zbędnego – luksusu materialnego. W tym przypadku pokazujemy dzieciom, że dobra materialne są niezwykle ważne, że na zarabianiu na nie spędzamy większą część naszego życia, i że są one nawet ważniejsze niż czas spędzony z dzieckiem.

Książki

Chociaż nie każdy z nas uwielbia je czytać, to jednak docenia swoją biblioteczkę domową. Mając na myśli naukę, warto jest kupować książki, w których będziemy mieć wszystko co przydatne. Szczególnie filolodzy nie wyobrażają sobie braku książek w zanadrzu ręki, a co dopiero sławni naukowcy, ponieważ egzemplarze dotyczące danej dziedziny są wszystkim dla nich. Kupowanie książek jest czymś pięknym, człowiek ma wrażenie, że staje się przy tym mądrzejszy, ciągle uczy się czegoś nowego. Dowodem na to jest także grono osób uzależnionych od kupowania książek w jednym tonie, na ten sam temat. Jest to rzecz naturalna, ponieważ jeśli interesuje nas np. wiedza historii sztuki i malarstwa, to choćby nas przywiązano, zawsze będziemy się kierować w stronę księgarni. Dlatego jeśli fascynuje nas edukacja, to będziemy jednymi ze stałych klientów epiku czy innych księgarni w okolicy zamieszkania. Na naukę zawsze jest czas, a posiadając mądre książki w domu, mamy pewność, że nie będziemy się nudzić. Dobrze jest wybierać sprawdzone wydawnictwa.

Sztuka

Istnieje sztuka, której dzieła powstają w wielu jednakowych egzemplarzach. Jest to sztuka grafika dzieląca się na drzeworyt i miedzioryt. Nauka na ten temat jest bardzo bogata i wykształciła wiele technik jako sposobów opracowywania płyt graficznych. Trzecią z nich jest akwaforta, której przedstawicielem był Rembrandt, twórca Pejzażu z Muzeum Narodowego w Krakowie. Akwaforta powstaje prawie tak samo jak miedzioryt, lecz artysta nie ryje tutaj rylcem w miedzianej płytce, za to stosuje silny żrący kwas. Dlatego naukę akwaforty możemy nazwać kwasorytem. Najpierw powleka całą powierzchnię substancją zw. werniksem, albo zwykłym woskiem nieprzepuszczającym kwasu. Następnie cienką igłą rysujemy kompozycję, gdzie linie rysunku są jakby wydrapane w wosku. Potem całą kompozycję zanurzamy w kwasie, przed którym wosk chroni metal. Z kolei za pomocą gumowego wałka nakładamy czarą farbę, którą wnet dokładnie się wyciera aby farba pozostała jedynie w rowkach wytrawionych przez kwas. Na koniec na płytę nakładamy arkusz papieru alaski i przepuszczamy przez prasę uzyskując odbitą kompozycję.

Szkoła Podstawowa

Ze Szkoły Podstawowej wymienimy trzy ważne rodzaje sztuki. Mamy tutaj na myśli wiedzę jako fresk, miniaturę i malarstwo sztalugowe. Wiemy też, że dzieło malarskie to takie dzieło sztuk plastycznych, które wykonane jest po pierwsze barwnymi farbami, a po drugie na dowolnej płaskiej powierzchni np. płótnie czy desce. Wszystko jedno czy to wielka, rozległy prostokąt płótna czy arkusik papieru, czy maleńka płytka porcelany. Wiedza na temat fresku mówi, że jest to malowidło ścienne, wykonane na mokrym, świeżym tynku. Zazwyczaj zajmuje się tym murarz z malarzem. Farba wsiąka w tynk i wraz z nim schnie, dlatego kompozycja staje się bardzo trwała i poprzez długi czas ani wilgoć, ani częste zmiany temperatury nie potrafią jej zniszczyć. Z tego powodu w starych pałacach i świątyniach możemy podziwiać malowidła freskowe, liczące sobie kilkaset lat i więcej. Z czasem stały się spłowiałe i postarzałe co jest naturalną reakcją. Twórca fresku swoją przyszłą kompozycję najpierw rysuje na arkuszach papieru, kartonu do fresku. Opiera się na bardzo dokładnym kształcie i zaplanowanych kolorach.

Zwierzęta

Jeśli mamy czworonoga w domu i chcielibyśmy więcej się o nim dowiedzieć, to początkowo czerpiemy informacje na temat z programów tresury, albo z Internetu. W końcu każdy chciałby dobrze opiekować się psem czy kotem, dlatego może nauczyć się tresowania go także za pomocą wiedzy pozyskiwanej od weterynarzy czy psich trenerów. Tymbardziej osoby, które pragną prezentować się ze swoim czworonogiem na pokazach i to w roli głównej, powinny się szkolić. Nauka jako opieka nad zwierzętami oparta jest przede wszystkim na komunikacji pomiędzy panem a psem, gdzie to człowiek ma dowodzić. Szczególnie uczyć się chcą osoby, które nie radzą sobie z psem na spacerach, widzą nieposłuszność u zwierzęcia i nie są pewni czy dobrze postępują w stosunku do ulubieńca. Tak samo osoby, które nigdy wcześniej nie miały w domu psa mogą uczyć się zasad panowania nad psem. Wszelkie tresury psów wskazane są też właścicielom, posiadającym w domu małe dziecko, jakie jest często narażone na niebezpieczeństwa. Dlatego warto jest o tym pamiętać.

Edukacja

Jest wiele innych narodowości, gdzie prowadzi się zupełnie inny tryb nauczania niż w Polsce. Na przykład w Chinach zajęcia w szkołach odbywają się w o wiele ciekawszych warunkach, gdyż sale lekcyjne nie są zamykane, a ściany od strony korytarza w ogóle nie ma. Wszystko jest tam zupełnie inne, od edukacji po warunki w jakich się dzieci uczą. Zajęcia i ćwiczenia przeprowadza się w sposób o wiele bardziej rygorystyczny niż u nas, ponieważ zasady wychowywania opierają się na konsekwencji, i wyciąganych wnioskach. Tam dziecko wie po co idzie do szkoły, co tam robi, zna swoje miejsce i wie, że musi dawać z siebie wszystko. W innym razie w domu czeka je odpowiednia kara. Dzieci nie tylko mają sumiennie przychodzić na zajęcia, ale musza także się na nich wykazywać swoją wiedzą. Jeśli nauczyciel zauważa braki to na miejscu uświadamia uczniowi krótko i na temat co w takim razie tu robi. W Chinach pod względem edukacji nie ma zmiłuj się, dzieci muszą być ambitne i dużo pracować. Psychika dziecięca jest bardzo wrażliwa, a pomimo tego poddawana ciągłemu stresowi ponad miarę.

Nauka

Nie jest to nowością, że tylko niektórzy ludzie stworzeni są do uczenia i nauczania. Nauka jest więc tylko dla wybranego społeczeństwa, które docenia postępy w jej rozwoju i chce poznawać całą przeszłość. Z każdą medycyną, psychologią, pedagogiką wiąże się przecież cały przebieg historii, bez wiedzy której nie zrozumiemy danej nauki. Tylko wybrani ludzie potrafią zrozumieć edukację, ponieważ wciąż chcą się kształcić i zdobywać nową wiedzę na temat im sprzyjający. Cala historia nauki jest jej podłożem, dzięki któremu możemy dzisiaj poznawać logikę znaczenia wszelkich terminów, czynników z nią związanych. Gdyby wszyscy tak samo rozumowali naukę, Świat byłby nudny, dlatego tylko połowa z nich może uczestniczyć w dalszym rozwoju, dążeniach, jakie jutro staną się historią. Specjalnie dla nich istnieją szkoły, Akademie i Uniwersytety, na których mają możliwość wykazania się w nauce. Dzięki studiom i ciągłej pracy inteligentne osobowości pogłębiają swoją wiedzę. Chcą jak najwięcej się nauczyć ponieważ zawsze im się przyda.

ZNACZENIE KIEROWANIA

Posługuję się tu terminem „kierowanie”, bo dość powszechnie stoso­wany termin „kierownictwo” jest dwuznaczny. W mowie potocznej ozna­cza on bądź to czynność kierowania (taką rolę gra on np. w nazwie zna­nego Towarzystwa Naukowego Organizacji i Kierownictwa), bądź też rzecz — grupę ludzi kierujących czymś (jak w wyrażeniu: „kierownictwo partii i rządu powzięło decyzję!”). Dążąc do unikania w miarę możności takich dwuznaczności zaproponowałem [Zieleniewski 1967a, s. 380] stosowa­nie tego terminu wyłącznie w znaczeniu rzeczowym i posługiwanie się w znaczeniu czynnościowym wyrazem „kierowanie”: tak też słów tych używam w niniejszej książce. Podobnie termin „zarząd” będzie dla nas oznaczał grupę ludzi zarządzających („zarządców”, której w instytucjach socjalistycznych nie należy identyfikować z pejoratywnie pojmowanymi „menedżerami”), a ich typową funkcję nazwiemy „zarządzaniem” (5.1.5.). Możemy więc stwierdzić, że:Przez kierowanie w znaczeniu ogólnym rozumiemy jw. dzia­łanie zmierzające do spowodowania funkcjonowania innych rze­czy, zgodnego z celem tego, kto nimi kieruje. Przez kierowanie w węższym znaczeniu, ściślej „kierowanie ludźmi”, rozumiemy zaś (w organizacji formalnej) działanie zmie­rzające do spowodowania działania innych łudzi zgodnego z ce­lem tego, kto nimi kieruje. W organizacji nieformalnej ten sam rodzaj działania nazywamy przewodzeniem lub przywództwem.

ZARZĄDZANIE

Aby łatwiej wniknąć w pierwszą sprawę, dobrze jest ułożyć sobie dwa łańcuchy pojęć, w których każde następne pojęcie jest przypadkiem poszczególnym poprzedniego. Niektóre z nich już znamy.Znajdowanie się rzeczy w stanie dającym się zazwyczaj określić przez opisanie jej stosunku do innej rzeczy lub do części jej samej = zachowanie się.Zachowanie się rzeczy, o którym się mniema, że jest przy­czyną zachowania się innej rzeczy = oddziaływanie pierwszej z nich na drugą.Oddziaływanie rzeczy na inną rzecz (zwykle za pomocą ja­kiejś trzeciej rzeczy), zmierzające do osiągnięcia skutku zamie­rzonego przez istotę, która może zachowywać się umyślnie = = sterowanie. Drugi łańcuch zaczyna się od pojęcia „oddziaływa­nie” i obejmuje:Oddziaływanie dowolne i zmierzające do celu = działanie.Działanie zmierzające do spowodowania, aby inna rzecz zachowywała się, a w szczególności funkcjonowała zgodnie z za­mierzeniem działającego (lub inaczej: sterowanie będące działa­niem, czyli wykonywane przez istotę obdarzoną świadomością lub podświadomością) = kierowanie w znaczeniu ogólnym.Kierowanie w znaczeniu ogólnym, którego celem jest spo­wodowanie cudzego działania zgodnego z zamierzeniem kierują­cego = kierowanie w węższym znaczeniu, czyli kierowanie ludź­mi (a w prakseologii oraz w prakseologicznej teorii organizacji zarządzania krótko: kierowanie).

WSPÓŁISTNIEJĄCE ZE SOBĄ INSTYTUCJE

Współistniejące z sobą jednostki organizacyjne różnią się od siebie z reguły m. in. stopniem sformalizowania. Bardziej sfor­malizowane są zarazem „bardziej widoczne”, choć ze względu na właściwe im cele nie zawsze funkcjonują bardziej skutecznie. Gdy rozpatrujemy współistnienie dwu jednostek organizacyjnych o róż­nym stopniu sformalizowania, mamy tendencję o bardziej sfor­malizowanej mówić jako o „formalnej jednostce organizacyjnej”, podczas gdy mniej formalną jesteśmy skłonni określać jako „nie­formalną”. Wrócimy do tego zagadnienia niżej (5.4.6.) rozpatrując wytycz­ne odnoszenia się kierowników instytucji bardziej sformalizowa­nych do współistniejących z nimi instytucji mniej sformalizowa­nych (małych grup „nieformalnych”).  Mówiąc o „znaczeniu” kierowania mamy na myśli dwie zu­pełnie różne sprawy: treść (sens) terminu kierowanie i jego po­chodnych z jednej strony oraz ważność czynności kierowania i ro­lę spełnianą przez tę czynność w procesie działania zbiorowego z drugiej.

CELE GRUPOWE

Jedne więc są, a inne nie są instytucjami. Spośród pierw­szych jedne odznaczają się w rzeczywistości (znów niezależnie od stopnia uświadomienia sobie tego przez członków) wyższym, inne niższym stopniem zorganizowania, różnią się od siebie także stop­niem świadomości, z jaką zarówno cele grupowe, jak i stosunki | organizacyjne odbijają się w umysłach członków. A same cele grupowe? Niektóre grupy mogą mieć cele wspól­ne z innymi (np. ostateczny cel, do którego zmierzają takie insty­tucje, jak prezydium rady narodowej, partia, związek zawodowy, gmina miejska i cały naród polski, jest wspólny, a wyraża go i najlepiej podstawowe prawo ekonomiczne socjalizmu, chociaż spo­soby lub zakresy działania poszczególnych instytucji w dążeniu do tego celu różnią je od siebie). Inne grupy mają cele niezależne \ od pozostałych (np. niewiele wspólnego znajdziemy między bez­pośrednimi celami kółka muzycznego a celami kopalni węgla; cele te nie są jednak niezgodne). Jeszcze inne grupy mają cele na ogół niezgodne z celami jednostek organizacyjnych, w których powsta­ją; nazywamy takie grupy „klikami”.

LUDZIE WCHODZĄCY W SKŁAD GRUPY

Każdy z nich jest także członkiem swe jej rodziny. Niektórzy (np. A, C, F i H) byli razem w wojsku, mają wspólne wspomnienia z tego okresu i to stwarza między nimi jakąś szczególną więź soli­darności. Jeszcze inni (np. C, D, G, I) są zapalonymi brydżystami albo członkami lub kibicami jakiegoś klubu sportowego, albo zbie­rają razem znaczki pocztowe, są aktywistami koła ekonomicznego lub tp. Na koniec A kocha się w F, a pomiędzy paniami B, F i J wytworzyła się sympatia większa niż w stosunku do innych i lu­bią chodzić razem do kawiarni albo utworzyły trio instrumental­ne, albo mają wspólne zainteresowania, bo wymieniają między sobą informacje o pielęgnowaniu niemowląt, albo łączy je jeszcze coś innego.W ten sposób — poprzez ludzi wchodzących w skład różnych grup społecznych — grupy te przeplatają się z sobą; jedne mieszczą się w drugich, inne krzyżują się wzajemnie. Niektóre z tych grup mają określone (niekoniecznie uświadamiane przez człon­ków) własne cele grupowe, w innych niełatwo by było takie cele określić.

SPOJRZENIE NA INSTYTUCJĘ

W rzeczywistości z reguły współistnieją ze sobą różne insty­tucje o różnym stopniu formalizacji. Współistnienie polega przy tym nie tylko na przestrzennym przenikaniu się, lecz także na tym, że wszyscy lub niektórzy członkowie jednej instytucji wcho­dzą jednocześnie w skład zespołów innych instytucji, a przynaj­mniej innych grup społecznych. Aby się o tym przekonać, spróbujmy spojrzeć na jakąś znaną nam instytucję. Przyjmijmy, że pracuje w niej 10 osób: ob. ob. A. B, C, D, E, F, G, H, I i J. Każda z nich jest uczestnikiem tej in­stytucji. Ale każda z nich jest jednocześnie uczestnikiem innych instytucji, np. związku zawodowego pracowników, mieszkańców miejscowości X, narodu polskiego. Niektórzy pracownicy (np. oby­watele A, B, C i D) są ponadto członkami innej jeszcze instytu­cji — Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej lub, mówiąc ści­ślej, odpowiedniej partyjnej komórki organizacyjnej. Inni (np. E, F, G, H) są członkami instytucji zwanej Kościołem Katolickim.

MAŁE GRUPY

„Małe grupy” to przecież też instytucje. Skoro istnieją i utrzymują się, to coś niecoś musi w nich być sformalizowane, choć oczywiście „system znaków tre­ści”, w który to coś jest ujęte, nie musi być utrwalony w postaci zwolna tylko zmieniających się „znaczników”. Mogą to być słowa, a nawet wypowiedzi, które dopiero łącznie z tonem głosu, wy­razem twarzy lub gestem uzyskują właściwe znaczenie.Wiemy już, że grupy „nieformalne”, choć „małe”, mają jed- dnak bardzo wielkie znaczenie w nieformalnej strukturze organi­zacyjnej. Socjologowie poświęcili im, i słusznie, niemało miejsca w swych dziełach. Ponieważ nazwa ich już jest utarta, nie bę­dziemy i my silili się na jakąś nową. Cudzysłów będzie nam jed­nak przypominał, że przy naszym sposobie rozumienia organizacji nieformalnej w znaczeniu atrybutowym jako części tylko organi­zacji całkowitej, grupy „nieformalne” to w istocie grupy o bar­dzo niskim stopniu formalizacji. Interesująca analiza tej problematyki (nie uwzględniająca jed­nak tak silnie, jak my to tu czynimy, stopniowalności organizacji nieformalnej) — zob. [Kurnal 1967].

W NASZYCH WARUNKACH

Można chyba zaryzykować hipotezę, że w naszych polskich warunkach struktury organizacyjne dość daleko odbiegają od „typu idealnego” struk­tury technicznej (choć zwolna się do niego zbliżają), warunki otoczenia są mało ustabilizowane, a więc zmienne, a charakter narodowy cechuje skłonność do improwizacji i umiejętności improwizowania (5.4.1.). Tak więc nie maksymali zacja ani minimalizacja, lecz optyma­lizacja stopnia formalizacji ze względu na konkretną sytuację organizacyjną sprzyja maksymalizacji sprawności funkcjonowania.Szczegóły i przykłady w tej sprawie zob. [Zieleniewski 1967a, s. 173—178].Organizacji nieformalnej ex definitione nie można — ale też nie potrzeba — umyślnie tworzyć. Tworzy się ona spontanicznie pod wpływem rzeczywistych potrzeb instytucji, a także pod wpły­wem organizacji formalnej ustanowionej przez organizatora.Używając wyżej terminu grupa „nieformalna” (4.5.1.) wziąłem drugą część tego wyrażenia w cudzysłów.

ZAUWAŻALNY PROCES

Proces ten zauważają też badacze zachodnioeuropejskich instytucji gospodarczych: „ludzie zajmujący się rachunkowością zakładową wyka­zywali tendencję do brania na siebie” — pisze J. Woodward [1965, s. 113] — „odpowiedzialności za końcowe rezultaty, która właściwie na nich nie spoczywa; widzieli orii swoją rolę jako obejmującą raczej kontrolę i sank­cjonowanie niż pomaganie i obsługiwanie”. Stopień formalizacji organizacji należy oceniać zawsze w za­leżności od konkretnej sytuacji, przede wszystkim zaś w zależno­ści od tego, jaki typ więzi organizacyjnej przeważa lub powinien przeważać w danej instytucji, jaki jest stopień zmienności warun­ków otoczenia i jakie są psychiczne predyspozycje uczestników zespołu instytucji (głównie — lecz nie wyłącznie — jej rdzenia). Im struktura organizacyjna instytucji bliższa typu „technicz­nego”, im, mniej zmienne warunki otoczenia i im mniej uczestni­cy zespołu zdolni są do improwizacji, tym bardziej postępująca formalizacja sprzyja sprawności funkcjonowania i na odwrót.

MNIEJSZA I WIĘKSZA FORMALNOŚĆ

Im organizacja mniej formalna, tym jpardziej elastyczna, zdolna do przystosowania się do zmian w potrzebach członków i warun­kach otoczenia, ale zarazem tym mniej trwała, wymagająca tym więcej improwizacji i narażona na tym większe straty, gdy jedni uczestnicy zespołu nie wiedzą dokładnie, co inni robią lub co po­winni robić.Im organizacja bardziej sformalizowana, tym w zasadzie trwal­sza, tym mniej wymaga improwizacji, tym mniej narażona na straty z powodu braku koordynacji działań uczestników, ale tym sztywniejsza, mniej zdolna do przystosowywania się do zmienia­jących się potrzeb życia oraz bardziej narażona na „przerastanie środków ponad cele”. Zbyt w stosunku do optymalnego niski udział nieformalnych stosunków organizacyjnych w organizacji całkowitej, czyli prze- formalizowanie struktury organizacyjnej pociąga za sobą, jako wyraz przerastania środków ponad cele w szczególności, skłon­ność pomocniczych i regulujących jednostek organizacyjnych do „autonomizacji” (por. 3.1.3.), będącej zarazem konsekwencją nie­dostrzegania ich własnego kręgu zewnętrznego (4.1.5.) przez ich kierowników.